Jest takie słynne powiedzenie: Zobaczyć Paryż i umrzeć, z którym osobiście zgadzam się w 100 procentach i nie mam tutaj na myśli wyłącznie samego Paryża, który potrafi rzeczywiście zachwycić i oczarować swoim tajemniczym magnetyzmem niemal każdego. Nieopodal samego Paryża istnieje bardzo malowniczo położone, niezbyt duże miasteczko Tigery. Mieści się w nim dość sporych rozmiarów posiadłość, którą zamieszkuje Wspólnota Chemin Neuf. Miałam okazję przed wielu laty tam właśnie gościć a mój pobyt był związany ze Światowymi Dniami Młodzieży, których głównym celem było wówczas spotkanie z nieżyjącym już Ojcem Świętym Janem Pawłem II. Na terenie samej posiadłości zorganizowano nocleg dla przybyłych pielgrzymów z Polski, ale także z innych krajów świata. Niesamowita atmosfera oraz ogromna wielość kultur, języków, koloru skóry, wynagradzała wszelkie niedogodności, jakimi był doskwierające nocą bardzo niskie temperatury, a w ciągu dnia dający się we znaki upał (skwar). Same Tigery to dość malowniczy zakątek. Malutkie, barwne uliczki, które prowadziły do siedziby Wspólnoty oraz bardzo przyjaźnie nastawieni mieszkańcy, dodawały jedynie uroku temu miejscu.

Do Tigery przybyliśmy na kilka dni przed rozpoczęciem samych obchodów, dlatego też miałam tą niepowtarzalną okazję ujrzenia z bliska także samego Paryża oraz poznania tego niesamowitego czaru, jaki w sobie posiadał.

Będąc w Paryżu największe wrażenie wzbudziła we mnie przepiękna, żelazna konstrukcja, jaką jest Wieża Eiffla. Najpiękniej prezentowała się ona nocą. Spore wrażenie wzbudził także doskonale zachowany budynek ówczesnego Szpitala dla Inwalidów Wojennych. Niesamowite emocje wzbudziło także “Szklane Osiedle”, które także miałam okazję ujrzeć w świetle nocnych jupiterów i lamp.