Polskie rzeki, choć zdecydowanie niedoceniane przez krajowych i zagranicznych turystów mają w sobie tyle magii, że podróżujemy po nich od lat. “Podróżujemy” to może zbyt wielkie słowo, bo biorąc pod uwagę wakacyjne wojaże w kajaku, między jedną rzeką a drugą, między jeziorem a tzw. przenoską to rzeczywiście nie jest to może wielka podróż. Ale jaka emocjonująca, odprężająca i odstresowująca – o tym może się przekonać tylko ten, kto choć raz wybrał się na spływ, lub samotnie machał wiosłem po pięknych rzekach Pojezierze Drawskie. Kilka lat temu odwiedziliśmy na pojezierzu rzekę Piławę i musimy przyznać, że od tej pory wracamy tam niemal, co roku.

Krystalicznie czysta woda, niezmierzona przestrzeń na głową i mokra stopa wywalona zawadiacko na kajak – po to by oczywiście łapać pierwsze promienie porannego słońca, to coś, czego nie da się opisać. Piława to w ogóle jedna z piękniejszych polskich rzek, dlatego spływy nią zawsze są oblegane. A jeśli jeszcze organizator sprawdza się na medal, to tym bardziej warto skorzystać z takiej wycieczki, co oczywiście polecamy! Nas najczęściej można spotkać na spływie z grupą Szuwary – szalona, nieco nieprzewidywalna i organizująca świetnie wieczorne ogniska, na których popularny napój gminny jest sprawą priorytetową, a gitara niemal nigdy nie milczy.

W ciągu dnia – woda, kąpiele w mijanych jeziorach ( nierzadko bez odzienia, bo czysta woda zachęca), kanapki upchnięte gdzieś w plecaku, i wiatr we włosach. Wieczorami ogniska, kiełbaski i śpiew do późnych godzin nocnych. A czasem na trasie spotkać można.. krowę, która niby nigdy nic przemyka przed kajakiem.:)